niedziela, 6 maja 2012

Zielono mi

    Co roku dopada mnie ten dzień.  I co roku mam zamiar uchwycić tą przemianę, ale nigdy mi się nie udaje.
    Jest zima – śnieg. Wieczorami światło latarni w parku dodaje mu ciepła co sprawia, że chętniej wychodzę z domu. Potem nagle śnieg znika, ale nie jest przyjemniej. Zaczynam marzyć o słońcu i temperaturach >20 stopni C. I w pewnym momencie – spacerując, jadąc samochodem, na rowerze, autobusem, lub po prostu znowu gdzieś pędząc patrzę przed siebie i widzę… zieleń.
    Drzewa, krzaki i ziemię przesycone tym ożywczym kolorem. Ten nagły błysk otaczającego piękna. Śpiew ptaków, którego wcześniej nie słyszałam. Słońce, które rozświetla otaczające mnie liście. Ludzi dookoła mnie, których jest o wiele więcej niż zimą. Bawiące się dzieci. To jest jak błyskawica, która przeszywa moje serce i umysł. Ten nagły atak artyzmu świata sprawia, że nie jestem w stanie złapać oddechu i całe moje ciało krzyczy „ Boże, jaki ten świat jest piękny” i tylko siłą woli powstrzymuję napływ uczuć, których jedynym ujściem potrafią być łzy.
  Co roku jest to zaskoczenie i co roku obiecuje sobie, że następnym razem dostrzegę tą przemianę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz